No tak, taka krótka notka o połowinkach tam była... Ja nie wiem, jak to jutro będzie, ale jak mam robić ti, to mnie coś od środka dusi i wolę tu popisać. A jutro jakoś to będzie - wierzę w moją i Marceliny współpracę:)
Co do połowinek... Swoją drogą już o nich nie myślę, bo dręczy mnie inny problem - kiecka na studniówkę mojego M. ... Jedyne co wiem, to to, że będzie bordowa:D
Połowinki... No cóż impreza bądź co bądź niestety a może i stety alkoholowa. Aczkolwiek szampan to kiepski nam dali, oj kiepski;p tańce hulanće, Spryskiwacze, Nelka i Mirek naprzeciw nas przy stole także było baaardzo wesoło (Mirek, pijemy! Wódka stygnie! xD)
Hm, stopa boli do dziś, od momentu kiedy Inex zacnie, bo jakby inaczej na nią nadepnęła...
Pomijając jeden incydent było bardzo miło nawet.
Ciebie, mój kochany przepraszam, że tyle razy oberwałeś na parkiecie:*:*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz