piątek, 31 października 2008


to jest zdjęcie, które On uwielbia. ten kontrast między tą panną; delikatną i kruchą a tym potęznym koniem... no i ten tren/welon

środa, 22 października 2008

wiecie co?
tęskno mi i smutno.
tak
tylko Ciebie chcę. zdecydowanie tylko Ciebie. przytulić, pocałować, móc się wtulić, poczuć Twój zapach.

chcę pokazać Ci się w tej nowej sukience:) chcę, żebyś zobaczył jak wyglądam.
wiem, inne pary muszą sobie radzić w gorszych sytuacjach. ale dla mnie już te 2 dni bez Ciebie są strasznie długie i strasznie puste.

mhm
tylko chcę i chcę



byle do piątku...


tylko Ciebie chcę!

środa, 15 października 2008


wczoraj wieczorem.

wtorek, 14 października 2008


"- Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym swoim życiu nie czułam się tak dobrze. A Ty?
- Ja? - Przytula ją do siebie. - Ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś dotknąć palcem nieba?
- Nie, nie tak.
- Jak to, nie tak?
- O wiele wyżej. Conajmniej trzy metry nad niebem."

sobota, 11 października 2008

Domek w górach...
Mały, jednopiętrowy, ale o spadzistym dachu. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka. I wielki kominek,
a przed nim miękki bardzo bardzo dywan. W tym pokoju, gdzie kominek stonowane kolory, dość ciemny pokój. Sypialnia beżowa/kremowa z bordowymi akcentami. Plus wielkie lustro, takie jak będzie w mojej sypialni. I komoda.
Nie wiem dlaczego, ale mam słabość do komód właśnie.
W tym trzecim pokoju w zależności od potrzeb tez stonowane wszystko.. Pokój dla gości albo dzieci kto tam wie...
Łazienka... Byle na podłogowych kafelkach leżały dywany. Moja mania chodzenia na boso nie przepada za zimnymi kafelkami...
Kuchnia... Gdyby tak połączona z tym pokojem, który ma kominek? Tak, a między nimi przejście, taki portal:)

Coś jeszcze? Dużo śniegu:)


Może i nie powinno się robić tak przyszłościowych planów, ale ja mimo wszystko lubię. Planować, marzyć, widzieć sobie to wszystko oczyma wyobraźni...

czwartek, 9 października 2008

środa, 8 października 2008



gabriel

I can fly
But I want his wings
I can shine even in the darkness
But I crave the light that he brings
Revel in the songs that he sings
My angel Gabriel

I can love
But I need his heart
I am strong even on my own
But from him I never want to part
He's been there since the very start
My angel Gabriel
My angel Gabriel

Bless the day he came to be
Angel's wings carried him to me
Heavenly
I can fly
But I want his wings
I can shine even in the darkness
But I crave the light that he brings
Revel in the songs that he sings
My angel Gabriel
My angel Gabriel
My angel Gabriel



Taaa... Nie jest rewelacyjnie, ale tragedii również nie ma.. Jest średnio tak
w środku, tak w Czesiu. Juz nie tak często jak w sobotę czy niedzielę, ale pojawiają się myśli o "tri metre sopre il cielo". W głowie mam tylko ten zachód ze zwiastuna. I wiem, że zobaczę kiedyś z Tobą taki:*
Staram się nie wpędzać w podły nastrój, staram się myśleć o pozytywnych rzeczach (patrz piątkowe popołudnie!!)
4 z matmy na pewno jest dużym postępem, bo reszta klasy to cinżko chyba im bylo...

Dziękuje Toie:* za rozśmieszanie na przerwach, że przychodzisz:)

sobota, 4 października 2008

mgła, poranna piękna mgła w drodze do wro ostatniego dnia wakacji była... piękna. od strony Krotoszyna wszystko ciemne, czarne - noc. ale kiedy patrzeć w drugą, dzień wstawał. wschodziło słońce i różowiło wszystko dookoła.
a nad polami, nad stawami, nad domami unosiła się ta mgła. unosiła się i unosiła. szczerze mówiąc pierwszy raz w życiu widziałam coś równie niesamowitego.
a my stalismy wtedy w wagonie pociągu i jechaliśmy. objęci patrzeliśmy na ten mały cud.
na noc i dzień w jednym momencie.
to właśnie mnie oczarowało. że noc i dzień spotkały się w jednym momencie. na niebie gwiazdy i różowe ranne chmury.

taaaak. o 5 rano na niebie jest teatr. i każdego, niekoniecznie letniego dnia, wystawia piękną sztukę.

io e te tri metre sopra il cielo

io e te tre metri sopra il cielo

Zaczynając czytać, będąc w środku byłam niemal pewna, że historia skończy się dobrze. Że ona i on ze sobą będą. Obydwoje zmienili się dla siebie. Ona otworzyła na ludzi, na życie; on dla niej złagodniał, stał się bardziej okrzesany. Starał się, zaczął zauważać innych ludzi.
Zakochali się w sobie bez pamięci.
Zabiegał o nią, jak nigdy o nikogo przedtem...

Jestem oczarowana tą książką, ale jednocześnie jestem zła, przygnębiona i rozczarowana - na końcu rozchodzą się. Pominę, naprawdę udam, że nie widzę tego fizycznego aspektu, tej fizycznej więzi, która się między nimi zawiązała. Po tych zmianach, które dla obojga nie były łatwe, a może i nieprzyjemne... Rozeszli się... Dlaczego? Tak naprawdę sama do końca nie wiem.

Dawno tak nie płakałam nad książką... Mała lampka, pod kołdrą i pochłaniałam, dosłownie pochłaniałam całą sobą słowa. I nie mogłam uwierzyć, że to koniec...
Byłam rozczarowana, zrozpaczona!? że to TAK a nie inaczej się skończyło. Bo kurde dlaczego? Dlaczego MIŁOŚĆ, która się między nimi wykształciła, nie przetrwała? Była zbyt słaba? Nie wydaje mi się. Nie. Była mocna, to było cholernie mocne uczucie. Czytając widziała, wszystko działo się w mojej głowie. Widziałam jak się kochali, potrzebowali nawzajem. On, który mógł mieć każdą dziewczynę, zapragnął Babi... Ślicznej Babi z dobrego domu. A ona zamiast wybrać odpowiedniego kandydata z dobrego domu, wybrała jego, Stepa, chuligana i łobuza. Kochali się do jasnej anielki....


Gdybym mogła sama napisać zakończenie, napisałabym zupełnie inne. Chociaż... Może to właśnie TAK a nie inaczej miało się skończyć!?


środa, 1 października 2008

jeden rok razem już:*



dziękuje:):*