środa, 22 kwietnia 2009

nie jest jakoś za wesoło. czegoś mi brakuje, a to czego nie ma jest znaczące.
a najgorsze jest to, że to wcale nie zależy ode mnie, że muszę zdać się na otoczenie i w ogóle.
nie potrafię się na niczym skupić, myśli gdzieś się rozbiegają

ostatnio coraz częściej myślę o tym, co będzie za miesiąc, za dwa.. jak będzie wyglądał koniec lipca i początek sierpnia? czy mam rozpocząć wojnę z nimi? odpuścić?





za duże kompleksy i zero pomysłów jak leczyć.

Brak komentarzy: