no tak, przygotowania trwają, a mnie powoli ogrania panika;p
bo tyle trzeba jeszcze;p
Poza tym to nasze wrocławiowanie się skończyło się 5godzinnym czekaniem w pociągu na zbawienie.
Bo była taaaka wielka burza:/ i trakcje zerwane i drzewa na torach...
I poznaliśmy trochę ludzi, poza tym można było zaobserwować wiele ciekawych ludzkich zachowań w odpowiedzi na pewnego rodzaju sytuacje stresową xD
Począwszy od paniki, zdenerwowania przez irytację, bezradność a skończywszy na obfitym oblewaniu wódka jakże niespodziewanej sytuacji...
A więc po 3godzinnym czekaniu na jakiekolwiek reakcje ze strony PKP, dowiedzieliśmy się iż: przyjedzie po nas autobu, który w dwoch turach zawiezie nas do Rawicza, stamtąd dwa autobusy do Leszna, a stamtąd to już dalej pociągi kursowały...
Ale my nie skorzystalismy... Tylko przyjechał po nas dobry duch;)
i wrocilismy nad ranem do domu;)
Oby tym razem nie bylo takich komplikacji
cześc i czołem, lecę sprawdzać pogode;p
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz