wtorek, 4 sierpnia 2009

Tak, wróciłam już!
Cała, szczęśliwa i z przekonaniem, że za rok tez tam będę.
Bo było cudownie, pięknie, niesamowicie wręcz.
Nie wiem, od czego zacząć, bo Woodstock to tyle emocji, wrażeń i zdarzeń...

Może na razie tylko o koncercie Dżemu już w finałowy trzeci dzień. Niesamowita rzesza ludzi, nad nimi masy kurzu. Gorąco, wilgotno, ale i klimatycznie. Tak, to Ty zabrałeś mnie tak blisko sceny, to dzięki Tobie widziałam cały Dżem tak, że nie musiałam patrzeć na telebim.
Mówiłeś mi, że aż cztery razy mnie na nim widziałeś, kiedy siedziałam Ci na ramionach z łapkami w górze.
Siedziałam tam na górze i płakałam na Liście do M, Do kołyski i Pawiu. To na tym koncercie uświadomiłam sobie, że spełniło się moje marzenie, które we mnie rosło coś koło 5 lat. I się ziściło, byłam na Przystanku Woodstock wśród 400 000 ludzi.
Widziałam jak Jurek rzucił się w dół na do nas wszystkich. I jak ludzie go nieśli.
Niezapomniane wrażenia, łzy szczęcia i wzruszenia.
Wspaniała atmosfera, oszołomienie i szczęście, pełnia szczęścia.

I tam ze mną Ty;)
Dzięki Tobie to wszystko, z Tobą to wszystko. Razem około 130 godzin;)
Dziękuje za troskę, opiekę, cierpliwość i za wszystko wszystko;)

Mój Ukochany Ty:*

Brak komentarzy: