środa, 18 listopada 2009


Wszystkim, którzy złożyli podpis pod petycją bardzo dziękuję. Bo to wcale nie jest tak, że te petycje nic nie zdziałają. Lepiej zbierać podpisy niż nie zrobić nic. Bo milczenie jest przyzwoleniem na cierpienie i śmierć zwierząt na skalę masową.

Pamiętajcie 25 listopada, powiedzcie znajomym, żeby rezygnowali z prawdziwych futer. To ważne.

bless

czwartek, 12 listopada 2009



one już nie zobaczą niebieskiego nieba i zielonej trawy.
trudno?

wcale nie, wystarczy, że zamiast prawdziwego kupi się sztuczne futro, tak bardzo przecież podobne do autentycznego.


tymczasem
znikam
______________________________________________

w czasoprzestrzeni szukam Ciebie, by móc się przytulić...

środa, 11 listopada 2009




myślę, że nie wymaga żadnego komentarza.
plakat mówi sam za siebie

taka jest prawda

czy do futra nie mogłaby być dołączana taka właśnie reszta...?

wtorek, 10 listopada 2009



pamiętajcie tego 25 listopada i zróbcie cokolwiek;
powiedzcie znajomym
podpiszcie petycje, niech podpiszą znajomi
a jeśli chcecie przekonać się osobiście, zapraszam, ale ostrzegam przed niekoniecznie przyjemnymi widokami:
http://www.flickr.com/photos/dyrsfrihet/sets/72157621987318377/show/

Bo kogo obchodzi fakt, że zwierzę zanim umrze-nie, ono po prostu zdechnie- musi wycierpieć. Ale przecież to nieważne, najważniejsze to to, by było z niego jak najlepsze futro.
Po co zabijać humanitarnie, to tylko zwierzę...

Guzik prawda. To AŻ zwierzę, które czuje, oddycha, czuje smród w którym zmuszone jest przebywać. Czuje ból, kiedy jest uśmiercane...
Dlaczego my ludzie jesteśmy tak bezlitośni, często wyprani z emocji...
Dlaczego?


Osobiście? Nie obejrzałam tych zdjęc do końca, nie wytrzymałam. Po prostu za bardzo boli

bo
juz nie mogę się doczekać, aż je zobaczę!

bo niby jak jak nie ja;p

Płatku, prędko;p

poniedziałek, 9 listopada 2009

może kupię
może pojedziesz
może sie dostanę
może uda mi się

może. może, może... za dużo ich


Agacia, pamiętaj o laciach na jutro;p

niedziela, 8 listopada 2009

od wczoraj u siebie
jakies zarazki opanowują jednakże mój organizm, a to nie jest pozytywne zjawisko, o!

poza tym przechodzę kryzys mojej prezentacji maturalnej, w związku z tym, że nie idzie znaleźc pewnych opracowań i info o nich..
szit...
taa i wspaniały ciężki tydzień...
jedyny plus to to, że dzięki Tobie ogarniam w miarę rachunek prawdopodobieństwa, co jest megabzdurą bo nie jest mi do niczego potrzebny:/



poza tym znów jest niedziela i znów musisz tam jechać:/
znów
znów:/


na złe reaguje źle i
kurczę się w sobie, zamykam

poniedziałek, 2 listopada 2009



Chcę być już po tej cholernej maturze, chce jeździć do tego wro i wracać tam. Tak, z Tobą właśnie.
Tak, zdaje sobie sprawę, że na studiach wcale nie tak łatwo. Ale mam dość tego, co dzieje się tutaj. Takiego zawieszenia, braku możliwości działania tak naprawdę. Bo zawsze "coś":/
i tej cholernej niepewności.


więc staram się ogarnąć...