piątek, 1 stycznia 2010

Obecnie jednak sytuacja nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie wygląda zupełnie inaczej. Powstają ogromne fermy, na których dokonują się akty barbarzyństwa, a ludzie zajmujący się ta „branżą” zdają się przynajmniej dla mnie istotami wypranymi z emocji.
Wystarczy obejrzeć jeden z wielu zamieszczonych w Internecie filmów żeby zrozumieć, że w cywilizowanym społeczeństwie nie powinno być miejsca na tak bezsensowne i bezmyślne zabijanie zwierząt, które nie służy niczemu oprócz zaspokajania ludzkiej próżności. Metody zabijania tych zwierząt dopuszczane przez polskie prawo nie mają nic wspólnego z łagodną eutanazją wykonywaną na ciężko chorych zwierzętach domowych w gabinecie weterynaryjnym.
Osobiście wolałam nie zamieszać w tej pracy żadnych zdjęć, bo zdaję sobie sprawę, że niektórzy nie mają wystarczająco silnej psychiki, by móc patrzeć na takie obrazy.
Jednak jest bardzo wiele filmów, zdjęć, które mają za zadanie pokazać, jakie cierpienie zadawane jest zwierzętom, jaki niewyobrażalny ból muszą wytrzymać zanim umrą. Te obrazy powinni uświadamiać ludzi, tak, by mając wybór między naturalnym a sztucznym futrem wybrali to drugie. Rozmawiając o tym, wybierając sztuczne futro możemy zmniejszać przemysł futrzany wg zasady: mniejszy popyt, mniejsza podaż.
Z danych, które udało mi się uzyskać wynika, że "Polska jest znaczącym w świecie producentem futer. Największe fermy, liczące nawet do 10 000 samic norek, znajdują się w północno-zachodniej Polsce, fermy lisów mają przeciętnie około tysiąca samic. Ostatnio w duże fermy w Polsce inwestują też Holendrzy. Co roku w naszym kraju ubija się około 600 000 norek, 250 tys. lisów i 20 tys. szynszyli." – mówi prof. Marian Brzozowski, Zakład Hodowli Zwierząt Futerkowych SGGW w Warszawie. Zainteresowanie holenderskich hodowców zagranicznymi lokalizacjami ferm wynika stąd, że w ich kraju w latach 90-tych XX wieku wprowadzono zakaz przemysłowej hodowli lisów i szynszyli.
W Polsce hodowla zwierząt na futra jest wciąż legalna. Jeśli chodzi o wielkość klatek, czyli "przestrzeń życiową", to polski prawodawca przyznał każdemu lisowi 0,6m2, norce 0,18m2, królikowi (o wadze 2,5-6kg) 0,24m2 szynszyli zaś klatkę o wymiarach wys.0,34m x szer.0,45m x dług.0,4m. Nie trzeba raportów naukowych, wystarczy odrobina wyobraźni oraz proste porównanie lisa do średniej wielkości psa, a norki, królika czy szynszyli do kota domowego, by stwierdzić, że samo więzienie zwierząt w klatkach przez całe ich życie jest okrutne. Skutkuje zachowaniami świadczącymi o permanentnym stresie i cierpieniu: kręceniem się w kółko, gryzieniem własnego ciała, zjadaniem młodych, kanibalizmem, o czym już wspomniałam.
Cały czas odnotowuje się wzrost hodowli zwierząt na futra w Polsce. Ostatni Powszechny Spis Rolny przeprowadzony w Polsce w 2002 roku wykazał, że ilość samic zwierząt hodowanych na futra (za wyjątkiem królików) zwiększyła się w latach 1996-2002 o blisko 80%! W późniejszym dokumencie („Charakterystyka gospodarstw rolnych – 2007r.) GUS informuje nas, że w latach 2005-2007 nastąpił kolejny wzrost ilości samic zwierząt hodowanych na futra o następne 51.3%.
W połowie 2007 roku, odnotowano w Polsce ponad milion samic królików i blisko 184 tysiące samic pozostałych zwierząt hodowanych na futra. („Charakterystyka gospodarstw rolnych – 2007r.).
Wg słów Charlsa Darwina: "Ktoś, kto rozpatruje ten temat po raz pierwszy, będzie się zastanawiał, jakim sposobem takie okrucieństwo może być dozwolone w dzisiejszych cywilizowanych czasach. Gdyby ludzie wykształceni zobaczyli na własne oczy to, co się dzieje za ich przyzwoleniem, bez wątpienia już dawno by tego zakazali." świadomość ludzi o zbędnym cierpieniu zwierząt i szkodliwości ferm powstających w pobliżu siedlisk ludzkich wzrasta, co mnie osobiście cieszy niepomiernie. Mieszkańcy miejscowości, obok których mają powstawać wielkie fermy przewidziane na dziesiątki a nawet setki tysięcy sztuk zwierząt protestują. Organizują manifestacje, pikiety, podpisują odpowiednie petycje.
Np. w 2005 roku pod protestem przeciwko budowie fermy norek w Tarnówku pod Goleniowem podpisali się mieszkańcy Tarnówka, Stawna i Bolechowa. W tym samym roku protestowali mieszkańcy Jarszewka, Rzystnowa i Miodowic. W pobliżu ich miejscowości fermę norek z 82 000 zwierząt chciała zakładać holenderska firma Futrex. Głośno było też o proteście mieszkańców Chłopowa , w wyniku którego holenderski inwestor zrezygnował ze stworzenia pod Myśliborzem fermy norek przeznaczonej do hodowli 120 000 zwierząt. Mieszkańcy Policka w pobliżu Reska zaprotestowali wobec podjętej bez ich wiedzy decyzji o budowie fermy norek. Obecnie trwa walka przeciwko założeniu fermy norek w Dobkowie w Sudetach Zachodnich, woj. dolnośląskie.
Niestety mimo tych jakże ważnych protestów w Polce i nie tylko, Europa odpowiada za 70% światowej produkcji futer.

Mimo potęgi przemysłu futrzarskiego działa wiele organizacji pozarządowych, które starają się minimalizować dramat, który rozgrywa się na fermach. Jest to światowa organizacja PETA, polska Viva!, Empatia. Ja osobiście rozpoczęłam działanie w jednej z nich. Dlaczego? Bo uważam, że milczenie i obojętność wobec tego problemu jest przyzwoleniem na tego typu działanie. A złożenie podpisu pod petycją, która w treści zawiera stwierdzenie iż sprzeciwiam się tego typu fermom i działaniom jest pierwszym krokiem do polepszenia sytuacji zwierząt futerkowych.