przedwczorajsza kolacja w terenie?
cudowna. tak prozaiczna, nie wytworna ale nasza. i to za całe 2,43:) smakowało mi. bałdzo, bałdzo. a nastepnym razem będziemy do przodu, bo keczup już jest. no. i pojedziemy w to miejsce niespodziankę, które dostałam. i tam zjemy, dobrze?
pokaż mi więcej takich niecodziennych zdarzeń.
czy zdałam egzamin wczoraj? było lepiej niz poprzednim razem? nie byłam przecież "złą matką", hm?
o czymś jeszcze miałam pisać...
tak o tym, że dostałam piękne miejsce-niespodziankę. ciche, spokojne. gdzie jedynymi dźwiękami, które słyszeliśmy był szum drzew, śpiew ptaków, bzyczenie robaczków i nasze głosy. i ta śliczna pajęczynka w trawie... a trawa dziwna, taka złoto fioletowa. inna. miękka, taka idealna do chodzenia po niej boso. i zobaczysz, kiedys pójdziemy tam na spacer o 5 nad ranem:) a ja będe miała na sobie nową sukienkę. cudowne to miejsce. takie inne, zaciszne, spokojne, jakby wycięte ze zgiełku, pospiechu...
pojedźmy tam jeszcze, dobrze? bardzo mi sie podobało, zresztą mówiłam Ci juz o tym. a potem zgłodu zjadłam prawie całego hamburgera w pepsi:D a to bardzo duzo, prawda?
i na basenie byliśmy też. i było barrrdzo gorrrąco. w przeciwieństwie do wody nom. przepraszam, że prawie utopiłam. przypadek :*:*
i wiesz... tęsknie teraz. tak jakoś dziwnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz