poniedziałek, 29 września 2008

noc naukowców 2008

państwo B. na wyjeżdzie:)

było bałdzo bałdzo fajnie. totalna dla mnie insza nauka niż w tej chorej szkole:/ no i gdyby nie ten chaotyzm w akademii medycznej... wszystko byłoby wręcz cudownie. bo nie, ja nie byłam zła, tylko trochę przykro mi było. niedobrze jest czuć się odstawionym na bok, niedobrze

o 3 nad ranem klepie jaknie powiem co...
mam świecące patyczki takie:D:D

dziękuje Tobie:*

niedziela, 28 września 2008

grodziec 2008. czy to wygląda jak stare zamczysko?




Gorącej duszy ja ostudzić nie chcę

Otwieram serce i znajduję szczęście
Ciągle daleko, a jednak tak blisko
Nie chcę Cię stracić, bo wtedy stracę wszystko ...



tak jest, tak naprawdę jest.

tymczasem Werter i jego nędze samobójstwo czekają. i chemia tez.
dlatego nie lubię niedziel i sobót też. nie znoszę sobót.

piątek, 19 września 2008

sobota


tego nie chcieli zaakceptować na canonie i nie będę miała wywołanego. ale limitu jeszcze nie wyczerpałam. będą inne
a paczkę dziś odebrałam
jeszcze 15 minut temu, wiedziałam, że coś tu napisze. wiedziałam, co chcę napisać. tymczasem teraz pustka i ogólne zmęczenie. nareszcie koniec tygodnia, tygodnia, w którym byłam tak naprawdę kłębkiem nerwów. dlaczego? nie wiem. kolejne wahania samooceny.

na szczęście mnie choroba już opuściła, ale naprawdę ciężko pojąć w jaki sposób w ogóle ludzie tak masowo chorują...

bywa

życie tak zwane.

i nie "czeczenko" ale Czeczenek, miano, którym określił mnie mój zacny M:*. wyglądam wtedy jak no cóż człowiek, który włożył na siebie kompletnie nie pasujące do siebie rzeczy.
Ale to dlatego, że jest (MI)
1. zimno
2. mokro
3. lub inaczej niekomfortowo.
Wtedy to zapozyczam ubrania, najczęsciej od M:* właśnie.


baj
dobranoc

nie imprezuje w R. po prostu nie.

wtorek, 16 września 2008

http://pl.youtube.com/watch?v=1bT_TYqf5OU&feature=related


nie wiem dlaczego, ale to mi przypomniało wrzesień/październik zeszłego roku...
te cudownych kilka wieczorów, kiedy pojawiały się pierwsze zaczątki czeczenka;)
juz chłodno, a my na spacerach.. ja w pantofelkach i hajda na spacer z Tobą:*

niedługo rok:)

na pierwszą rocznicę też kupuje się prezenty xD?

czwartek, 11 września 2008


wschód
ta mhm

miłość w oświeceniu nie istniała.
a mnie się bardzo ale to bardzo nie chce tego uczyć:/

jutro piątek, nareszcie koniec tygodnia

dam rade

środa, 10 września 2008

Znalazłam chwile, więc wkradam się tutaj, żeby napisać cokolwiek...

Dziękuje za kameralny deser na molo w niedziele:* uwielbiam wz:D mimo choroby, duszącego kaszelu, dałam radę, bo Ty byleś obok:*...
O sobocie nie wspominam, ale następna część Gwiezdnych Wojen też jest nasza!!

W szkole powoli ,a może nie? zaczyna się zapierdziel, że tak powiem. A ja ostatnio jakoś dziwnie
o 22 już mam dość i śpię prawie na stojąco:/ czyli jest ciężko, bo obudzić się godzinę wcześniej rano, żeby usiąść nad książką jest dla mnie megawysiłkiem:/
no i to moje wczorajsze chwilowe załamanie.. Coś pękło, dusiło od środka i wylazło. Może i potrzebne mi było takie wypłakanie się u Ciebie i przy Tobie? Mam nadzieję, że to pomoże... Że ta rozmowa odnsiesie skutek. Chciałabym, żeby było tak jak mi mówiłeś, żebym olała niektórych i była sobą....

Przecież jesli będe chciała, to wszysto, a na pewno bałdzo wiele jest możliwe...

No tak. To ja zmykam. Do szkoły... :/

piątek, 5 września 2008

A może masz racje? A może czas uwierzyć, że jestem ładna i że mam się czym chwalić..?
Mówisz mi to i wtedy się taka czuje. O to chyba chodzi. Tak myślę .

mua:*


To jest Ten, który mnie napędza. Ten, który daje siłę, by uczyć się tej matmy:)* i w ogóle nie martwic się...
Dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje, dziękuje... Nie wiem, ile musiałabym powtarzać by oddać to wszystko...
Jeszcze trochu i będzie nam rok.
a dzisiejsza wycieczka była bałdzo, ale to bałdzo miła:*


A tak poza tym, to zaczęła sie ta niecna szkoła... Belfrzy wariują... Zadają juz tyle i spr robią.. Uroki II klasy LO!!?? I na dodatek mam... ALE będzie dobrze:*
hakuna matata:)

Tiaa. notka pełna usmiechu.. dlaczego? bo dzis piątek i jeszcze sobota i niedziela wolnego, chwili wytchnienia.